m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (48):

 
Jest kilka przypowieści o tym jak to bestia o imieniu NIAN zaczęła polować na ludzi w noc przed rozpoczęciem Nowego Roku. Aż któregoś roku znów przyszła sobie,od tak, żeby porwać kolejnego mieszkańca Chin i tu nastąpiło kolosalne zdziwienie. Zdziwienie bestii. Mieszkańcy zaczęli bić głośno w bębny i gongi, strzelać z fajerwerków, a także palić bambus który w czasie palenia wydaje głośne strzały aż bestia umęczona hałasem, padła. Od tej pory narodził się zwyczaj, aby w najzimniejszy dzień zimy strzelać z fajerwerków, zawieszać na drzwiach domów czerwone ozdoby, mające odstraszyć potwora i hucznie celebrować obchody Nowego Roku. W Phnom Penh mieszka bardzo dużo Chińczyków, zatem przygotowania do obchodów Nowego Roku widać na każdym kroku. W przeddzień Nowego Roku rodziny spotykają się na wspólnym posiłku. To już tradycja, która powstała z obrzędu palenia wizerunku boga ogniska domowego i konia, na którym mieli razem odlecieć do Cesarza Nefrytowego. Wieczorny wspólny posiłek wśród coraz bardziej bogatej społeczności chińskiej staje się jednocześnie manifestacją potęgi i zasobności rodziny.W zakupach jedzenia,dekoracji, prezentów, ubrań nie ma umiaru. Nasze - postaw a zastaw się, podobno wśród Chińczyków w tych okolicznościach nie wchodzi w rachubę. Po prostu tradycja nakazuje by przywitać Nowy Rok bez długów.
Na kilka dni przed Nowym Rokiem każda rodzina jest zajęta sprzątaniem domu mając nadzieję na wypędzenie z niego nieszczęścia, które nagromadziło się przez ostatni rok. Nie wolno w dzień Nowego Roku sprzątać, bo będzie to oznaczało wymiatanie dobrego losu, który przyniesie Nowy Rok. Inne reguły, które należy przestrzegać to: mycie włosów, tłuczenie misek i talerzy, nie upuszczanie niczego na podłogę, nie kłócenie się, ani nie przeklinanie oraz nie ubieranie czarnych ubrań. Mandarynki zwane juzi lub fuju wchodzą także w skład listy zakupów zapisanych przez tradycję. Nie wydaje mi się by w tradycji obchodów Chińskiego Nowego Roku był taki obłęd zakupów jedzenia w kraju tak biednym jakim jest Kambodża. W Hong - Kongu , Singapurze, Szanghaju, Pekinie może szaleją z zakupami bo tam bogatych nie brakuje ale tutaj ? Tak. Tutaj. Wszędzie. Na całym świecie Chinczycy stanowią grupę etniczną, która wśród wszystkich narodów Azji jest niezwykle dominująca. Zintegrowana. Żydzi mają zapisane w swojej religii, że trzeba pomagać potrzebującym. Jest nawet wpisana miara tej pomocy. Ile trzeba dać ze swojego majątku, żeby być OK. Są narody, które żyją według swojej religii na codzień. Nie od święta. Uwielbiam te owoce. Jem je tylko od wielkiego święta, bo świętem są te moje wyjazdy. Passiflora.
W chinskiej tradycji noworocznej jest drzewko na którym wiesza się czerwone małe koperty. W każdej przestrzeni publicznej, hotelu, sklepie, stoją drzewka brzoskwini. Drzewka są wycinane. Bez korzeni stoją w naczyniach z wodą. Wypuszczają listki, a zawiązki kwiatowe gdzieniegdzie zdążą się pokazać w całej swojej krasie, nim drzewko trafi na śmietnik. Zanim kambodżański kurczak trafi na noworoczny talerz musi przejść swoją Golgotę. Zresztą nie tylko kurczak. Także kaczka.Szczególnie kaczka bo to przcież przysmak Chińczyków. By prześledzić tę okrutną technologię zabijania wybrałem jednak kurczaki, kury i koguty. Kaczki w dzisiejszej Polsce wydają się być wyłącznie daniem politycznym. Na targowisko drób przywozi się związany za nogi, kilka sztuk w jednym pęczku . Takie pęczki ' nasuwa się na kije umocowane do skutera i przewozi się w pozycji na nietoperza.... Jakby człowiek tak kłónia głową na dół powiesiół, to nie uśnie. A jakby nawet usnął to zdechnie. Bo mu krew do głowy pójdzie i żyłka mu w mózgu pynknie. A to je gacopyz, punie to nadpsyrodzóne! Ino mściwe punie, mściwe. To ło tym nawet napisali operetkę Zemsta gacopyza....śpiewał Kazimierz Grześkowiak w Rozprawie o robokach... Kury kambodżańskie to zwierzęta nadprzyrodzone. W pozycji na nietoperza co prawda pół żywe, ale żywe trafiają na targ. Potem zrzuca się je na chodnik, który jest straganem i czeka na klienta. Oczywiście martwy i wypatroszony drób też można kupić. Ale jak kto chce wybrać sobie jeszcze żywą istotę to proszę bardzo. Mam jeszcze w oczach sklepy mięsne z lat 80. w Polsce, w których leżało kilka kurczaków z napisem DRÓB ŚWIEŻY. Świeży w odróżnieniu od mrożony. Bo nieświeżych nie było.
Nie zdążył się zepsuć. Jeszcze nie był w sklepie, a już był sprzedany. Na targowisku w Phnom Penh są też ubojnie drobiu. Tuż obok jeszcze żywych kurczaków odbywa się ich masowe gotowanie . W tradycji kulinarnej Chin i nie tylko, cały kurczak z głową wraz z grzebieniem i pazurami jest do zjedzenia. Co więcej? Także jelita są czyszczone i wykorzystywane do dalszego przerobu. Tylko pierze się nie pierze. Zalega wokół wielkich kotłów w których oprawcy gotują wodę. Wkładają do wrzątku pęczki  a potem je skubią. W którym momencie przysłowiowy kurczak traci życie i Bogu dziękuje, że jego Golgota już się skończyła nie wiadomo. I tak ze sprawionym świeżym kurczakiem możemy sie udać na dalsze zakupy. Lub oddać się w ręce kosmetyczki, pedicurzystki, fryzjera. Jak kto woli. Wszystko jest bardzo blisko siebie. Zapachy mieszją się ze sobą i wprawiają w omdlenie delikatne europejskie istoty. A pięknym i czystym trzeba przywitać Nowy Rok.
Dla tych, którzy żyją i mieszkają na ulicy są publiczne łaźnie. Zaś zakłady fryzjerskie są i na ulicy, i w pomieszczeniach zamkniętych. Różnica żadna. Przepraszam, jest różnica w cenie. No i godziny otwarcia są inne. Na ulicy do zmroku... lub do zmroku fryzjera. Najsłynniejszy polski fryzjer to Antoni Cierplikowski Antoine. Król fryzjerów - fryzjer królów. Urodził się w Sieradzu i na jego cześć właśnie w tym mieście jest organizowany Open Hair Festiwal - impreza polegająca na tworzeniu i prezentowaniu fryzur w otwartej przestrzeni miejskiej W Phnom Penh takich festiwali jest bez liku. Na każdym kroku. Fryzury są jednak bez porównania mało wysublimowane. Dzisiaj wielkiego świata fryzur nie reprezentują fryzjerzy tylko styliści. A najsłynniejszy obecnie polski Fryzjer jest oskarżony za kupowanie i sprzedawanie meczów piłkarskich. Świat zwariował. Ale jak zwariowany jest w stolicy Kambodży ruch uliczny tego nie wie nikt, kto tego nie widział. Każdy młody męższczyzna, który kończy służbę wojskową otrzymuje od państwa skuter. Wszyscy jeżdżą skuterami. Młodzi i starsi bez względu na płeć. Skutery służą także do transportu materiałów budowlanych, żywności, wszystkiego co się da. W Kambodży nie ma komunikacji miejskiej.
Nie ma także na wszystkich skrzyżowaniach świateł. Korki zdarzają się na każdym kroku, oczywiście największe są w godzinach powrotu do domu z pracy. Tutaj nikt na nikogo nie krzyczy. Tutaj nikt się nie denerwuje, że stoi w korku. Tutaj tylko słychać klaksony aut i skuterów. W ten sposób informuje się wszystkich użytkowników drogi, ulicy, że ja też tu jestem i chcę tak jak ty opuścić skrzyżowanie. Bez pomocy policjanta czy świateł taki korek jednak się rozkorkowywuje. Tak jak nie ma rury, której nie mogłby przetkać polski fachowiec, tak nie ma korka, którego nie można by wyjąć z butelki jak się chce pić, a brakuje korkociągu. A Nowy Rok tuż, tuż. I wyglądać trzeba przyzwoicie. Jest w czym wybierać. Wiele młodych par wyznacza sobie właśnie ten dzień na zawarcie związku małżeńskiego i wesele. Ślub widziałem bogaty. Lexusy i inne fury, w tym jeden Hammer to zaparkowane cacka gości tego wydarzenia. Też byłem gościem. Dostałem od Młodych czekoladowy cukierek umieszczony w kolorowej mini torebce zrobionej z materiału w kolorze złota i czerwieni. Gości było kilka setek. Jedni wchodzili, drudzy wychodzili po zjedzeniu przystawki i dania podstawowego, czyli zupy. Dla każdego puszka coli i alkohol. Był zespół muzyczny i wokalistka. Prezentów nie było. Goście zostawiali przy stole recepcyjnym koperty. Nie wiem czy to był ślub chińskiej pary. Ale to właśnie Chińczycy życzą sobie wprost - dużo pieniędzy. Dawanie pieniędzy jest znakiem powodzenia i dobrobytu.
A obok, tuż za progiem żyją ludzie na ulicy. Mają swoje przenośne malutkie pokoiki. Malutkie smuteczki i malutkie radości. I niespodziewane radości jak ktoś z innego świata da kopertę. Koniecznie czerwoną, w której jest moneta. Chińczycy mają taką zasadę, że jak ktoś jest stanu wolnego to dostaje kopertę z monetą, a jak już nie jest stanu wolnego to musi dać. Nad porządkiem, prawem i sprawiedliwością czuwa policja. Funkcjonariusze rozwożeni są także takimi samochodami. Stoły z gotowymi potawami już późnym popołudniem pojawiają się w domach i są znakiem, że rodzina gotowa jest do wspólnej wieczerzy. Sklepy bogatych chińczyków oferują biżuterię, zegarki, wyroby z jedwabiu. Sklep jest jednocześnie mieszkaniem i dlatego prywatne życie wychodzi na ulicę. Własciciel tego stołu pokazuje nie tylko tradycyjne potrawy. Pokazuje przede wszystkim status swój i rodziny. Producenci żywności, wody, alkoholu, ubrań. Sprzedawcy żywności, wody, alkoholu, ubrań. Hotelarze, przewoźnicy. Biedni i bogaci. Wszyscy. Robią mały albo duży interes w godzinach poprzedzających Nowy Rok. Nawet producenci i sprzedawcy węgla drzewnego.
Węgiel drzewny w Polsce kojarzy się z grillowaniem, czyli z dobrobytem. Tutaj wszyscy mają przenośne kuchenki na węgiel drzewny. W wigilię Nowego Roku dodatkowo pali się w nich życzenia noworoczne. Kiedyś życzenia pisało się na karteczkach. Dzisiaj można kupić gotowe życzenia, które mają się ziścić. Kupony Lotka ze szczęśliwymi numerami, kreślonymi od lat, a nigdy nie wylosowanymi. Wszystko co byśmy chcieli. Bo chcemy ciągle więcej, wiecej i jeszcze raz wiecej. Zapalone czerwone lampiony, szczególnie w ten dzień zawieszone, też mają coś znaczyć. Coś tam spełnić. Być. Lew w Chinach w naturalnych warunkach nie żyje. A charakterystycznymi rytuałami noworocznymi są: taniec lwa oraz taniec smoka. Lew pojawił się w chińskiej kulturze dopiero w czasach dynastii Tang. Jednemu z cesarzy śniły sie demony, które pokonał lew. Skąd wiedział, że to lew jak nigdy go nie widział, a ogrodów zoologicznych to chyba w tym czasie nie było - nie wiadomo. Jedno jest pewne, uratowany cesarz lwa wprowadził do tradycji noworocznej. Smok dla Chińczyków jest uosobieniem nadnaturalnych mocy, dobroci, urodzaju i godności. Dla Polaków jest uosobieniem zła. Wszyscy się go boją. Przepraszam, Szewczyk Dratewka nie. Podstawił mu świnię, przepraszam, znowu błąd, to była owca, ale w środku miała same świnstwa, więc na jedno wychodzi. Smok wyzionął ducha a Szewczyk na tę okoliczność wyprawił WESELE. I tak zamiast tańca lwa i smoka mamy taniec CHOCHOŁA . Zadebiutował ten Chochoł, w czasie owego wesela. Choreografem był niejaki Wyspiański. Całość przeszła do historii a Polakom oprócz tego tańca pozostał  jeno sznur...a Chińczycy 10.02 2010 będą obchodzić Nowy Rok tym razem pod znakiem TYGRYSA. Tygrys jest odważny i pewny siebie. W kryzysie, Chińczycy widzą szanse w Tygrysie. Daj Bóg i nam Tygrys pomoże, skoro Chochoł nie może.

najbliższe galerie:

 
Kambodża cz.I - Phnom Penh. Pałac Królewski i Srebrna Pagoda
1pix użytkownik wmp57 odległość 1 km 1pix
KAMBODŻA...KANTHA BOPHA HOSPITAL - PHNOM PENH
1pix użytkownik deszcz odległość 1 km 1pix
Kambodża, Pnom Pen
1pix użytkownik daleko_stad odległość 1 km 1pix
Kambodża cz.II - Phnom Penh. Pro memoria.
1pix użytkownik wmp57 odległość 1 km 1pix
Phnom Penh - pałac królewski i skutery
1pix użytkownik nola76 odległość 1 km 1pix
Kambodża - Choeung Ek i Tuol Sleng
1pix użytkownik nola76 odległość 2 km 1pix

komentarze do galerii (32):

 
abek55 użytkownik abek55(wpisów:94) dodano 18.12.2010 13:06

Bardzo interesująca galeria , pokazująca jednak okrucieństwo człowieka !! Zawsze twierdziłem ,że Azjaci nie maja żadnego szacunku dla zwierząt i traktują je przedmiotowo ! Pozdrawiam

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.03.2010 12:42

WATCHER - tak, fotka 26 wprowadziła Borka i Konwalię w zażartą dyskusję o słoniach. Śpiący fryzjer był sprawcą tego pomysłu.. Pozdrawiam serdecznie...,coś Ty z sobą zrobił?... lub KTO?

watcher użytkownik watcher(wpisów:1926) dodano 27.02.2010 08:09

Standardowo w "Deszczowej galerii" , dobre zdjecia i ciekawa opowiesc.
Zdjecie 26 to absolutne novum.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 15.09.2009 15:53

WYJRYSZARD...,dziekuje za wizytę i za trzecie określenie tego co mam na sobie, kto by przypuszczał?...kubraczek, koszula, wdzianko...słoń może więcej...,EX ORIENTE LUX ..,dziękuje za wizytę. Przy okazji poznałem galerie DORIS i Wasz wpis o teatrze Grotowskiego. Widziałem "Apocalypsis cum figuris" z Cieślakiem w roli Ciemnego w Wrocławiu w siedzibie Teatru Laboratorium. Brałem udział w warsztatach z Molikiem, mistrzem panowania nad własnym głosem. Indie były ważne w tym Teatrze ale tylko dlatego, że medytacja i umiejętność oddania się aktora widzowi, zewnętrznie jest podobne do tego co widzimy na zdjęciach Doris. Aktor u Grotowskiego był na wyciagnięcie ręki widza, a widz był jednocześnie mimowolnym uczestnikiem tego misterium. Doris sie temu poddała i tkwi w tym do dzisiaj. Dziękuje i pozdrawiam.

exorientelux użytkownik exorientelux(wpisów:7) dodano 15.09.2009 12:32

Interesujące jest oglądanie Nowego Roku Chińskiego poza Chinami, święta chyba najbardziej żywotnego w Azji południowo-wschodniej. Wartościowe opisy do zdjęć!

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 10.09.2009 18:54

Porzeczko...zoo omijam tak jak cyrki.Bo mam wrażenie,ze zwierzęta tam się duszą,a ogrody zoologiczne w Polsce są raczej przygnebiające.
Co do słów deszcza,że w Poznaniu będa małe słoniątka(ale chyba nie złote)...Ty chyba nie chcesz jakiegos adoptować?
Ty wiesz ,ile one jedzą?
To już lepiej kupić koszule w słonie-)
Pozdrawiam-)))

wujryszard użytkownik wujryszard(wpisów:294) dodano 09.09.2009 08:59

ŚWIETNA GALERIA...nawet nie wiem jak ją przegapiłem w dodatku ten komentarz...aż chce się tam być!!!
a'propos..........WDZIANKO jest OK! ;)))) pozdr

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 09.09.2009 01:29

Dziekuję za ten " event ". Borku - otrzywiście miałem na myśli sklepiki w naszych miasteczkach. Chcesz pojechać do Afryki! - polecam ZANZIBAR. Świętojanka - ZOO w Poznaniu jest urocze. Słoniarnia jest dokapitalizowana nowym lokatorem - słonica, która ma nam powiększyc stado...,pozdrawiam.

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 08.09.2009 18:13

Konwalia -- ja już tego pierwszego nie mogłam się dopatrzeć, a kilkudziesięciu słoni na jednej koszuli to nawet sobie wyobrazić nie potrafię :) ZWŁASZCZA ZŁOTYCH ;-) Za to - całkiem niedawno - byłam w Ogrodzie Zoologicznym w Łodzi i widziałam prawdziwą słonicę: Magdę, która tam mieszka. PODOBNO - ŻYWA! Ale jej widok, jak zresztą całego łódzkiego ZOO, zrobił na mnie tak przygnębiające wrażenie, że już wolę oglądać zdjęcia zwierzątek w tej galerii - zapewniam, że są mniej okrutne. No, cóż - następnym razem, jak mi przyjdzie ochota na ZOO to pojadę do Poznania. Tam podobno słonie mają lepiej i to bez względu na ich - tych słoni - orientację seksualną. Ale coś czuję, że ochota długo się nie zjawi! Pozdrawiam :-)))

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 08.09.2009 05:51

Ha....Porzeczko i co Ty na tę rewelację?Na deszczowej koszuli słoni jest kilkadziesiąt,nie dosyć,że z trąbami do góry ,to jeszcze ze złota!
Już widze Borka jak wykupuje cały zapas koszul i kiecek w indyjskim butiku-)))))

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 07.09.2009 22:15

BOREK - Ty figlarzu, jeden TY. Rozpętałeś niezłą jazdę. Aczkolwiek prawdę powiedziawszy winna jest k....ubraczek, napisał FILMDIL, potem DORIS, zdjęcie 26 uznała za OK i pisze " nie chodzi mi o kubraczek ", potem GOONIAS zmienia kubraczek na koszule. Tu następuje wątek słoni. KONWALIO, ŚWIĘTOJANKO....koszula jest w kolorze - bordo. Jest na niej kilkadziesiąt słoni w kolorze starego złota. Każdy z trąbą wzniesioną ku górze. Miło mi, że bawimy się na OS...też. I tak trzymać, bo dla wszystkich jest miejsce. Szuruj BOREK do indyjskiego sklepiku....powodzenia, bo słonie przynoszą szczęście. Dzieki dziewczyny za zabawę.

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 07.09.2009 21:58

Konwalia - teleskopem mnie przekonałaś! Nie widzę słonia, ale wierzę ci, że ON tam jest!! TEN SŁOŃ!!! Z trąbą w górze!!!! ;-)))

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 07.09.2009 21:46

Borku,nie watpię...czekam na nowy awatar w nowej koszuli.
Oby to nie trwało wieki.
Pozdrawiam-)
Deszcz.....no przepraszam za takie osobiste wycieczki na tej galerii.
Ale widzisz ile sloń może przynieść nowych wrażeń.
O ile to jest słoń-)

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 07.09.2009 21:16

Borku...Europe zwiedziłeś prawie całą.Więc może pozycz koszule od Deszcza....bo Twoje wielbicielki sie nie doczekają,jak zaczniesz zwiedzać świat.
Ale najpierw Deszcz musi wyjasnic co jest na jego koszuli.
Pozdrowienia-)

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 07.09.2009 21:02

Porzeczko moja miła(lubie wyłącznie czarne,a większośc nie),ale Ciebie też lubię-)
No to przytaskam teleskop...tam jest słoń z trąba do góry....no chyba,że sam deszcz rozwieje wątpliwości co do trąby,a może i słonia;)
Co do Borka,też jestem jestem jego wielbicielką...ale on zwraca uwage głównie na plastikowe okna i gumowe kaczki.
Więc porzeczki i wiosenne kwiatki odpadają....

Więc Deszcz ...nienawidze deszczu,ale jak będziesz wstawial takie galerie to może polubię-)

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 07.09.2009 20:01

Konwalia - Ty jesteś pewna, że na "deszczowej" koszuli jest słoń? Do tego z "trąbą do góry"? Bo ja go nie widzę :-( NAWET PRZEZ LUPĘ ;-)
Pozdrawiam Autora galerii - bez względu na to, co widnieje na jego koszuli :-)
A Borek też ma swoje wielbicielki - wiem co mówię :-P

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 07.09.2009 19:52

Zapomniałam dodać,że słoń ma mieć trąbę do góry...Borku,to na szczęscie -)
Słoń na deszczowej koszuli ma do góry,no juz lupę wzięłam,zeby zobaczyć.

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 07.09.2009 19:13

Deszcz.....wszystkie Twoje "deszczowe" galerie są zachwycające.
No poza tymi świńskimi ryjkami.Ale to już takie zycie,że jedni zjadają drugich.


Borku... załóż koszule w słoniki i wielbicielki się zlecą-)

goonias użytkownik goonias(wpisów:44) - Użytkownik usunięty. dodano 07.09.2009 14:43

Hej, więc nie tylko ja zauważyłam , że fotagrafujący- mniemam , że Deszczu - ma śliczą koszulę w złote słonie! Niech Tobie przyniosą szczęście Deszczu, obyś jeszcze długo mógł nas raczyć duchową strawą- Twoimi galeriami. Wracając do tematu, to jakże inne są tam przygotowania do świąt. U nas nie ma człowiek takich wyrzutów sumienia jedząc mięsiwo , że pożera "braci mniejszych". Tu kawa na ławę - chcesz jeść, świętować - musisz zabić. Dość okrutnie obchodzą się tam ludzie ze zwierzętami - biedne prosiaki, biedne ptactwo zdychające w upale na ulicy! Ale takie jest życie! A zdjęcia jak zwykle mistrzowskie, pięknie ukazane tamtejszy klimaty do tego komentaż ... i tak jak byś tam był.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 06.07.2009 12:09

KS DORIS - a Twoje "biszkoptowe" do zjedzenia....dziękuje.

doris użytkownik doris(wpisów:744) dodano 04.07.2009 10:55

Fotki ze zwierzętami przewijałam jak szybko się da ... przepraszam za uwagę,zawsze tak reaguję.
Fot. 37, 38 cóż mogę dodać ...
Ciekawa fot. 26 - nie chodzi mi o kubraczek :-)
Twoje obrazy też mówią - w moim odbiorze - NIE !
Pozdrawiam

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 03.07.2009 00:37

BOREK - Dziękuje bardzo. Co za zbieg okoliczności w 1997 w kwietniu Nowy Rok i wielki Śmigus Dyngus witałem na Samui. Pozdrawiam.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 03.07.2009 00:37

WMP 57 - Twoje wyprawy powalają. Są fantastyczne. Moje wrażenia są tak związane ze zdjęciami, że inaczej nie umiem. Wszystko przez te skojarzenia...pozdrawiam.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 03.07.2009 00:25

OLAZIM - dziękuje i pozdrawiam. Lubię reportaż i tej wersji się będę trzymał...

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 03.07.2009 00:22

MISZKA - Jestem pełen podziwu dla Twoich podróży i zdjęć...,fotka małego "Miszki" - powalajaca...

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 03.07.2009 00:21

BOREK - Dziękuje bardzo. Co za zbieg okoliczności w 1997 w kwietniu Nowy Rok i wielki Śmigus Dyngus witałem na Samui. Pozdrawiam.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 03.07.2009 00:17

FILMDIL - dziękuje za dobre słowo. Ale, żeby to trwało aż 25 minut to pewnie jak zwykle " przegadałem "...

wmp57 użytkownik wmp57(wpisów:1887) dodano 02.07.2009 20:23

Profesjonalny merytorycznie, dowcipny, podrasowany niekiepskimi fotkami
miszmasz kambodżańsko-polski.

olazim użytkownik olazim(wpisów:2181) dodano 02.07.2009 18:14

Bardzo ciekawe są zd.nr.23 i 24-rewelacyjne ujęcia.

olazim użytkownik olazim(wpisów:2181) dodano 02.07.2009 18:01

Galeria jest taka niesamowita że cały czas czuję te "aromaty"-oczywiście atmosferę też-bardzo miło się oglądało-pozdrawiam.

miszka użytkownik miszka(wpisów:26) dodano 02.07.2009 10:57

Kolorowy Chiński Nowy Rok to jest to, feria barw, dzwięków i zapachów. Istna uczta dla obiektywu :).
Ja ten Chinski Nowy Rok spędziłem w Miri (Borneo), niestety lało i zdjęcia spłynęły z Deszczem :)
Fajna galeria.

pozdr. miszka

filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1387) dodano 02.07.2009 08:48

Jak u Deszcza.
25 minut oderwania od porannej rzeczywistości.

A na 26 fotografujacy ma ładny kubraczek ;)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!