m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (45):

 
Żeby wylądować w Stone Town, trzeba dotrzeć do Mombasy w Kenii i dalej łodzią albo samolotem udać się na wyspę. Zanzibar należy do Tanzanii. Posiada jednak własny, 50-osobowy parlament, rząd i prezydenta, który zarządza z tego budynku. Z lotniska wszędzie jest blisko bo to niewielka wyspa, ale niekoniecznie szybko można dojechać do hotelu, bo drogi są, powiedzmy, w budowie. Hotel Neptun usytuowany jest na wschodnim wybrzeżu oceanu indyjskiego. Ostatni kilometr przed hotelem droga była ułożona z kawałków rafy koralowej. Biała droga do raju. Po przekroczeniu bramy wjazdowej do kompleksu hotelowego, rozciągał się teren budowy. To nie był żart, ale fakt. Różne pomysły przechodziły przez głowę w czasie tych minut przejazdu przez budowę, ale nic to. Mała cena to i warunki mało interesujące. Jednak teren budowy się skończył i zjechaliśmy, powiedzmy, piętro niżej i ukazała się intensywna zieleń, domki takie same jak wyżej, ale bez pracowników budowlanych. Palmy i recepcja. Uśmiech od ucha do ucha towarzyszył naszym nowym opiekunom. Cieszyli się, że ktoś przyjechał. Takie sanatorium. Bardzo mało ludzi. Domki można było sobie wybrać i być takiego domku jedynym lokatorem. Miały być telewizory, ale jeszcze nie było, bo nie dowieźli. A tak na marginesie telewizora, to na Zanzibarze odbyła sie pierwsza w AFRYCE emisja telewizyjna w KOLORZE. Było to w 1973 r. Kolorowo jest tutaj, że aż oczy bolą. Piękna, szeroka i długa, szczególnie w kierunku północnym plaża. Piasek biały. Tak biały, że mąka wysiada. No i te uprawy alg, o których pisałem w galerii ZANZIBAR PO ZMIANACH.
PWANI MCHANGAN to malutka wioska, której mieszkańcy zajmują się rybołówstwem i właśnie uprawą alg w oceanie. Do wioski z hotelu jest około kilometra drogi plażą w kierunku północnym. W kierunku odwrotnym są dwa hotele, oddalone od siebie w bardzo przyzwoitych odstępach. Nie ma tutaj prywatnych, małych hotelików. Nie ma żadnych sklepów i restauracyjek. Trzeba korzystać wyłącznie z serwisu hotelowego. Na wyspie znajdują się dwa polskie hoteliki. W Jambiani jest VANILLA HAUSE. Prowadzi go dziewczyna z Wybrzeża, Dorota Katende. Tam ma swoje polskie biuro. Bodaj miesiąc temu została wydana przez wydawnictwo OTWARTE z Krakowa książka Dom na Zanzibarze . W Nungwi jest drugi polski hotelik. Widziałem to miejsce. Biuro podróży ZANZI w Warszawie i jego szefowa Matylda Pniewska są właścielami tego pensjonatu - domu. Wróćmy do Neptuna. Były tu dwa duże baseny, a trzeci był w budowie wraz z całą infrastrukturą typu SPA. Można było korzystać z basenu do woli, bo jak wspomniałem, wypoczywających w tym hotelu było bardzo mało. Jednocześnie korzystanie z kąpieli w oceanie w czasie odpływu było w zasadzie niemożliwe. W hotelu obok był klub PADI i kto chciał nurkować, mógł skorzystać. Obserwacja uprawy alg i częste pielgrzymki kobiet , bardzo kolorowo ubranych, w pierwszych dniach pobytu interesowała mnie od rana do wieczora. Było to pasjonujące zajęcie. Pierwszy raz w życiu widziałem odpływ oceanu w tak ogromnej skali. Od ramy rafy do brzegu było minimum 500 metrów. Gigantyczna wanna
Dla tych, którzy nie mieli odpowiedniego obuwia, buszowanie po dnie wanny  było niebezpieczne. Ostre krawędzie rafy, niewidoczne w bardzo płytkiej wodzie, były wrogiem numer jeden. Zaś chęć spenetrowania tak wielkiej odkrytej przed chwilą przestrzeni, jest przeokropna. Do końca zrozumiałem tę ludzką potrzebę, na KHAO LAK w Tajlandii, jak zobaczyłem film o tragedii tsunami. Dno morza Andamańskiego odkryło swoją tajemnicę i ludzie ciekawi poszli zobaczyć COŚ, czego nikt wcześniej nie widział. Zobaczyli, ale nie zdążyli bezpiecznie z tajemnicą wrócić do świata żywych. Jedna młoda kobieta wyszła w obuwiu typu japonki w poszukiwaniu tajemnicy odkrytego dna oceanu indyjskiego. Wyszła z hotelu Neptun i tak sobie szła i szła, aż doszła do samej bariery rafy. I tutaj zdarzyła się tragiczna w skutakch awaria. Pasek od tzw  japonki  się zerwał i powrót do brzegu na  jednej nodze  okazał się niemożliwy. Nawoływania... ajuto!!!, bo była to Włoszka, ginęły zagłuszane przez huk fal, uderzających o rafę. Nawoływania... help!!!, też ginęły, jak wyżej, a słońce piekło coraz bardziej. Grządki alg uprawianych przez miejscowe kobiety były blisko brzegu, więc nawoływania pomocy nikt nie słyszał. W hotelu były dwie pary ze Słowacji, dwie pary z dzieckiem z Czech, małżeństwo z dwójką dzieci z Niemiec, polskiego pochodzenia oraz kilkunastu Włochów. Któżby się jedną nieobecną kobietą przejmował, tym bardziej, że nikt nie wiedział, że jej życie jest zagrożone. Na szczęście w pełnym umundorowaniu  do uprawiania snoorklingu do ramy rafy od strony oceanu zbliżył się niejaki Deszcz. Wynurzył się wśród ryku fal i bezpiecznie osiadł na dnie wanny . Po kilku godzinach penetrowania rafy Deszcz najpierw jak to mówią... doszedł do siebie, a potem usłyszał w obcym języku, w wolnym tłumaczeniu, coś takiego ...
... jak nie możesz dojść do siebie to przyjdź do mnie. No, no, no,.. mówi sobie niejaki Deszcz i patrząc pod słońce, zobaczył kobiecy kształt wijący się w jednym miejscu. Z gestu rąk i całego ciała owej kobiety biła ogromna chęć, wręcz rozpaczliwa chęć zaproszenia Deszcza do siebie. Z brzegu te dwie osoby, młoda Włoszka i Deszcz, nie wyglądali nawet na dwie duże biedronki. W gorącym powietrzu wszystko drży, horyzont wydaje się niedostępną linią. Odludzie. - Cóż ta kabieta tu robi? - myśli sobie Deszcz. Pojawiły się ostatnio elektryczne meduzy, które co prawda nie polują na ludzkie życie, ale są bardzo niebezpieczne. Setki myśli przebiegały przez zwoje mózgowe Deszcza, nim wstał i ruszył w stronę nieznanej kobiety. Im był bliżej, tym więcej słyszał słów w języku włoskim... ajuto, prego, perfawore, andiamo ragazzo... To ostatnie bardzo osłabiło Deszcza. Zbliżał się do sześćdziesiątki, a ona, ta dziewczyna znaczy się..., woła do niego chłopcze... Nie jest stary, na pewno nie czuje się stary, styrany życiem, ale żeby wyglądał na chłopca to zapewne nie. - Widzi mnie pod słońce - dyskutował ze sobą Deszcz i przystanął na chwilę. Wyjął z worka, w którym miał kilka wyłowionych muszli, butelkę z wodą i nim zdążył wlać w siebie choć jeden łyk, usłyszał przeraźliwe..... aqua!!!!! Był to tak przeraźliwy krzyk, że wreszcie dotarło do Deszcza, że żarty się skończyły. Ta kobieta jest w niebezpieczeństwie i musi do niej podejść jak najszybciej. Stanął przed dziewczyną, którą już znał od kilku dni. Mieszkała w tym samym hotelu i namiętnie się opalała. Podał jej butelkę z wodą. Była spragniona, ale nie pozwolił jej na wilcze łyki, tylko na zwilżenie warg i przemycie twarzy. Miała na imię Maria. Była szczęśliwa, że jej koszmar sie skończył.
Miała porozcinaną, krwawiącą prawą stopę i w ręku zepsutą japonkę. Szczęśliwa Włoszka, zepsuta japonka i polski Deszcz. Problem Marii, stał się Deszcza problemem. Na oko dziewczyna ważyła minimum pięćdziesiąt kilogramów i dostarczenie jej na tzw. barana na brzeg wydawał się niemożliwy. Właśnie - gdybym był ragazzo - pomyślał Deszcz - taka dziewczyna na plecach to byłby przyjemny spacer z kilkoma przerwami, powiedzmy na odpoczynek... .... ale dzisiaj nie. Maria właściwie bez przerwy po włosku mówiła coś do Deszcza, ale chłop włoskiego ni w ząb, więc rozmowa się nie kleiła. Wiedział co to pizza, ambiente, grazie i takie inne jak ciao, lavazza, mokate cappucino, ale żeby dojść do wspólnego języka to było daleko. Tak zresztą jak daleko było do brzegu. Deszcz z swojego magicznego worka wyjął scyzoryk. Zdjął podkoszulkę, bez której na snoorkling nigdy się nie udawał i jak Mac Giver rozpoczął operację japonka. Przejął inicjatywę i zaczął do włoskiej Marii, mówić tak wyraźnie, że ona wszystko rozumiała. Koszulkę pociął na paski. Spód japonki przyłożył do stopy, paskami obwiązał ją wokół kostek i pięty i jak skończył powiedział... finito i ona zrozumiała. Powiedziała... grazie Deszcz i zaproponowała wspólny powrót do hotelu. A w hotelu na wygodnym leżaku spokojnie wypoczywał Marii włoski ragazzo. Jak zobaczył jej stopę obwiązaną zakrwawionymi białymi paskami z deszczowej podkoszulki krzyknął... ..Jezus Maria, gdzieś ty była.., ja cię szukam i szukam. Jestem tak zdenerwowany, że musiałem się położyć, żeby mi serce z piersi nie wyskoczyło. Musiałem sam zjeść lunch. Nic mi nie smakowało... masacra, porca miseria.... ... a jak Maria chciała się wytłumaczyć, krzyczał... nie przerywaj mi, ja tobie też nie przerywałem i nie krzycz na mnie... przecież ja nie krzyczę...- broniła się dziewczyna.. - ale oczy masz takie jakbyś krzyczała. Wstał z leżaka, odszedł kilka kroków i powiedział - widzisz co ty ze mna robisz?... przez ciebie musze się napić..... Szefem kuchni w Neptunie był Austryjak. Robił co mógł, żeby tej garstce wynajmujących pokoje smakowało. Obsługa witała każdego gościa w restauracji tańcami i śpiewem. To wychodziło im najlepiej. Uczyli się wszystkiego. Robili mnóstwo gaf i pomyłek. Byli jednak bardzo mili i pełni wdzięku.
Na drugą część pobytu udałem się do Nungwi. Północno - zachodni cypel Zanzibaru jest wyposażony w większy portfel możliwości zakwaterowania i wyżywienia. Ma też dwie wartości naturalne. Zachód słońca i w bliskiej odległości wyspę MNEMBA. Hotel GEMMA jest chyba najlepszy w tej częśći Zanzibaru. Kapitał szwajcarski. I tak jak Szwajcaria jest bardzo drogi. Na szczęście jest kilka innych tańszych, no i polski dom, który ma w swojej ofercie ZANZI. Tutaj można popływać w oceanie dowoli. Odpływ nie robi różnicy. Zaś obserwowanie upraw alg ograniczone, bo grządek zdecydowania mniej. Chyba ze względu na brak tej wanny. W Nungwi są dwa sklepy typu market, gdzie można kupic pastę do zębów i alkohol, puszki z sokami, wodę, ryż, mleko. Zresztą, przy samej plaży, też są sklepiki wyposażone w najprostsze produkty. Są też kramy z pamiątkami. W tym, bardzo popularne w Kenii, obrazy malowane na oczach kupujących. Kurort. Zdecydowanie więcej ludzi z całego świata. Inna plaża. Bardziej piaszczysta. O mące z Pwani trzeba zapomnieć. Dla mnie ważna była wyspa Mnemba. Na wschodniej stronie wyspy jest piękna rafa. Klubów PADI w Nungwi dużo. Ceny różne. Przezroczystość wody zaskakująco słaba. Podobno były jakieś mocne prądy, które z dna oceanu burzyły klarowność wody. Ale nic to.
Hotel GEMMA warto zwiedzić. Położony jest na wzgórzu i widok na ocean jest uroczy. Tutaj po raz pierwszy wypiłem prawdziwą kawę z ekspresu. Neptun też miał ekspres. Nowy ekspres. Psuł się jednak codziennie, bo obsługa uczyła się go obsługiwać. Po plaży w Nungwi spacerują Masaje. Ile w tych Masajach jest krwi masajskiej, to tylko oni wiedzą. Sprzedają pamiątki, wycieczki. Sądzę, po doświadczeniach z plaży DIANI w Kenii, że sprzedają siebie też. Niesłychane, że tutejsi Masajowie mają nawet buty z opon rowerowych. Dosłownie tak samo jak w Kenii. Byłem przekonany, że stylizacja na potrzeby przemysłu turystycznego jest tutaj niezwykle dokładna. Kobiety pracujące w hotelach ubrane są tak, jakby nie miały nic wspólnego z islamem. A przecież Zanzibar to ostoja konserwatywnego islamu. Tu urodził się Freddie Mercury, a że Freddie był gejem, to festiwal poświęcony temu facetowi niestety się nie udał. W Nungwi na plaży też zdarzają się kobiety ubrane w tradycyjnych kangach i z kijami do uprawy alg na głowie. Jest ich jednak bardzo mało i dlatego pobyt na plaży w Pwani cenię sobie bardzo. Niejaki Deszcz w Nungwi, nie przeżył tak fascynującej przygody z włoszką w tle jak w Pwani, żeby ją opisywać. Aczkolwiek spotkał wycieczkę węgierską. Okazało się, że w styczniu 2007 roku z Budapesztu co dwa tygodnie wylatywał Malev do Mombasy i Stone Town. Więc ciukulum można było, szeged meged spotkać.
Krisztina miała na imię. Deszcz podobno spotkał pierwszy raz Krisztinę w 1990 nad Balatonem. Leżała na kocyku przy brzegu. Deszcz podszedł do niej i spytał - co tu robisz? - A ona na to - słucham Bajora. Ten wielki Balaton zwany umownie bajorem, znudził się Węgrom szczególnie w styczniu i ruszyli zdobywać nowe kontynenty. Z tym Bajorem to nie jest wcale tak, szeged meged buroki. Istvan Szabo, węgierski reżyser, zatrudnił Bajora w swoim filmie HANUSSEN. A Hanussen to słynny jasnowidz, wróżbita i hipnotyzer, przyjaciel Hitlera. Przewidział podpalenie Reichstagu na dwa dni przed faktycznym pożarem. Pewnie dlatego, że sam go podpalił. Nie przewidział, bo nie znał Lecha Wałęsy, że w Polsce mur z komunizmem padnie wcześniej niż w Berlinie. Nie przewidział tym samym, że .... ... tak duża społeczność z tzw. demoludów , Czesi, Słowacy, Węgrzy, Polacy z Niemiec i Polacy z Poznania będą mogli, nie umawiając się, na odległej, kosmicznej, mułzumańskiej wyspie ZANZIBAR, spotkać się w celach wyłącznie wypoczynkowych... 11.11.2009 r. ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI.

najbliższe galerie:

 
ZANZIBAR PO ZMIANACH
1pix użytkownik deszcz odległość 0 km 1pix
Magiczny Zanzibar
1pix użytkownik evva odległość 5 km 1pix
Bo na plażach Zanzibaru...
1pix użytkownik migot odległość 17 km 1pix
Ziemia Czarnych Ludzi
1pix użytkownik karol odległość 19 km 1pix
 Zanzibar
1pix użytkownik trotamundos odległość 23 km 1pix
   ZANZIBAR
1pix użytkownik harmony odległość 24 km 1pix

komentarze do galerii (43):

 
m_k użytkownik m_k(wpisów:9) dodano 26.07.2013 21:06

Jest pięknie. Miejsce wysoko na mojej liście "chce tam pojechać":)

tama użytkownik tama(wpisów:3010) dodano 13.04.2012 08:17

Byłam w RAJU? Fantastyczna opowieść, zdjęcia piękne :)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 10.04.2012 00:16

HERIKA - dziekuję, że podróżujesz po moich galeriach...pozdrawiam serdecznie.

herika użytkownik herika(wpisów:1713) dodano 04.04.2012 20:21

zdjęcia przecudowne!! 13 chyba naj:)

mabibi użytkownik mabibi(wpisów:1) dodano 21.06.2010 20:14

Deszczu, jeśli to nie tajemnica, jakim aparatem robiłeś zdjęcia, np. w Tanzanii?

goonias użytkownik goonias(wpisów:44) - Użytkownik usunięty. dodano 30.03.2010 09:28

Zanzibar w Twoim obiektywie zauroczył mnie . Jak mam chandrę , to wybieram się z Toba na Zanzibar . I to działa. Dziękuję.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 01.03.2010 12:44

Dziękuję. Przywiozłem z Birmy bardzo dużo wrażeń i mam z tym duży kłopot jak to " ubrać ". Pozdrawiam serdecznie.

magdalena użytkownik magdalena(wpisów:3657) dodano 28.02.2010 08:39

Byłam, obejrzałam, przeczytałam. Co Ci będę pisać - tak, jak przy Twoich galeriach z Birmy jestem pod wrażeniem. Znajdę czas i odwiedzę kiedyś wszystkie Twoje starsze galerie. Póki co czasu brak i śledzę tylko Birmę na bieżąco. Pozdrawiam.

zibid użytkownik zibid(wpisów:2270) dodano 27.02.2010 09:17

Deszczu - to Twoje galerie i ty decydujesz jak to pokazać i jak trawić do odbiorcy i tak trzymać
Ale z VANCOUVER ............. czuje tu delikatne ściemnianie i zasłonę dymną. I myślę że to nie prowokacja - Pozdrawiam

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 27.02.2010 00:54

ZIBID - dziękuję. Ja jestem świadomy tego co robię i czasami prowokuję. Vancouver było dla mnie bardzo ważne. Dla jednych orka a dla drugich wystawa mistrzów. Jedno i drugie ważne. Ważne jednak to co moje - śpiewał K.Grześkowiak . Wyobrażasz sobie w Polsce miasto, w którym przez kilka godzin można palić "marychę" publicznie bez konsekwencji i to przy największym muzeum, w którym jest światowa wystawa fotograficzna o rewolucjonistach tego gatunku?... ja nie. Prowokacja?...pozdrawiam serdecznie.

zibid użytkownik zibid(wpisów:2270) dodano 26.02.2010 21:33

barwy powalają - oczu nie można oderwać - rajskie miejsce
deszczu - tu także kolory masz mocno nasycone, ale nie tak ostro jak w galerii VANCOUVER .............
to mi się podoba .......... i dlatego najwyższa ocena
Pozdrawiam

weronika użytkownik weronika(wpisów:238) - Użytkownik usunięty. dodano 12.12.2009 20:58

ja nie mam stałego dostępu do netu więc muszę korzystać z życzliwości innych dlatego może mało moich komentów i odwiedzin onieżyświata ale tak piękne galerie nie da się nie zauważyć GRATULUJĘ :))

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 12.12.2009 20:29

MARCOWADZIEWCZYNA - dziekuję podwójnie. Pozdrawiam serdecznie.

marcowadziewczyna użytkownik marcowadziewczyna(wpisów:1527) dodano 12.12.2009 20:05

wróciłam , bo galeria zachwycająca , nie da się obejrzeć jeden raz i zapomnieć i nie powrocić bo przyciąga jak magnes , i bardzo mnie cieszy ,że tym razem obeszło się bez złosliwości :)))

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 12.12.2009 19:18

BOREK - sprawdziłem jeszcze raz. W kolorze TV była pierwsza na Zanzi. Polecam wyspę. Mam same sympatyczne wspomnienia. Pozdrawiam serdecznie.

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 06.12.2009 20:30

JABŁONIE!!! ;-) Dziekuję serdecznie i pozdrawiam... j a b ł o n i o w o :)))

http://obiezyswiat.org/index.php?action=forum&topic=210

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 25.11.2009 01:23

ŚWIETOJANKO! - Twoje milczenie z lekka mnie zaniepokoiło. Mówie sobie "zeszłaś", sobie do Częstochowy. To dobre miejsce na schowanie się - tylko przed czym.? Co mają powiedzieć Skandynawowie? Przed nimi tylko sauna. A przed nami niezwykle piękne Święta Bożego Narodzenia. Wiem, że każdy ma swoje Winnipeg..,cudowne Winnipeg. Pozdrawiam Cię...świat nie jest taki zły, niech no tylko zakwitną......

porzeczka użytkownik porzeczka(wpisów:344) dodano 24.11.2009 23:21

W listopadzie, zazwyczaj dopada mnie "moje winnipeg"...
W listopadzie, zazwyczaj nie ma już śladu po kolorach jesieni, a świąteczne dekoracje - bardziej drażnią niż czarują...
W listopadzie, zazwyczaj marzę o urlopie w pełnym kolorów i ciepła miejscu...
Dokładnie takim, jak w Twojej galerii.
Skąd wiedziałeś?

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 24.11.2009 01:21

GLOCKERKA - juz minął tydzień a ja jeszcze nie podziękowałem za Twoją ocenę. Stan ducha oparty na wykrzykniku "Oj,Oj,Oj" , pozwala domniemywać, że udało mi się Ciebie zainteresować pozytywnie. Dziekuje. Jeszcze raz chwalę Twój francuski w stylu i kolorystyce nowy awatar. Pozdrawiam serdecznie.

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 20.11.2009 06:18

Deszcz...chociaż reportaże wszystkie z tej serii oglądam,to ten obejrzałam kilka razy,zachęcona przez Twoje galerie.
Zauroczył mnie Zanzibar.Piekne kobiety z gracją.Faceci to już mi się tam mniej podobają.
Wstawiłeś sto?A gdzie pozostałe 900?
I gratuluję dobrego wzroku!
Pozdrawiam serdecznie-)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 19.11.2009 22:36

KONWALIA - dziękuję. Chyba zaraz ( poznałem po dacie i godzinie) po emisji programu "Kobieta na krańcu świata", który pokazywał kobiety zamieszkujące Zanzibar, napisałaś tzw. gorący komentarz, do galerii ZANZIBAR PO ZMIANACH. Jak to przeczytałem, to zdecydowałem, że muszę coś jeszcze pokazać z tej wyspy. Zrobiłem tam chyba przeszło tysiąc zdjęć a na OŚ wystawiłem coś około setki. No i stało się. Dziekuję i niech Ciebie spontan nie opuszcza. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 19.11.2009 00:19

AIAREN - cieszę się, że opowiadanie " wciągnęło ". Prawda jest taka, że jak nie mam anegdoty na której mogę oprzeć opowiadanie, to nie publikuję tutaj zdjęć. Mam takie wewnętrzne przekonanie, że te moje zdjęcia potrzebują didaskalii. Może to skrzywienie zawodowe. Przez te 34 miesiące na OŚ pokazałem tylko 30 opowiadań. Leń ze mnie. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 19.11.2009 00:00

WALCZIS - dziekuję i witam jednocześnie. Twoje motto na OŚ, Twojego pewnie ulubionego poety, jest zbieżne z tezą ludzi, których poznałem, na róźnych krańcach świata. Mówili Ojczyzna jest tam, gdzie ja teraz mieszkam. Dopiero teraz, po uzyskaniu WOLNOŚCI, zgadzam się z nimi. Dzisiaj, ludzie tak jak dawniej tęsknią za krajem, ale nie muszą płakać, że nigdy GO już nie zobaczą. " Entuzjazm jest najpiękniejszym słowem na ziemi " ..,to też cytat z Christiana Morgensterna. Rób wszystko, żeby entuzjazmu nigdy nie tracić...pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 18.11.2009 23:41

WUJRYSZARD - dziekuję. Żeby być możliwie bezpiecznym w wodach oceanu, to tak jak w Twoich ulubionych lasach skandynawskich, trzeba być wyposażonym w niezbędny sprzęt. Trolle są wszędzie. Pozdrawiam serdecznie.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 18.11.2009 23:36

MOCAR - Dziekuję za wizytę i życzenia dalekich lotów. Będzie ich trochę. Będą pewnie przepełnione dodatkową dawką adrenaliny, bo przewoźnik dla mnie obcy i miejsce owiane reżimowym charakterem. Pozdrawiam serdecznie. Twoje pytanie ....o poszukiwaniu piękna, spełniło się już nie raz...

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 17.11.2009 00:05

JARFRY - dziękuję za " zdanie odrębne ". Pozdrawiam serdecznie. Raźniej mi się zrobiło na dobranoc..."....Dobranoc i niech Ci się przyśnią pogodni, zamożni Polacy
że luźnym zdążają tramwajem, wytworną konfekcją okryci i darzą uśmiechem się wzajem, i wszyscy do czysta wymyci i wszyscy uczciwi od rana, od morza po góry, aż hen ....Dobranoc, ojczyzno kochana już czas na sen..."



beem użytkownik beem(wpisów:182) dodano 16.11.2009 18:59

Ach, sama przyjemność... :-)
Pięknie... MASZ DAR...
Pozdrawiam serdecznie.

marcowadziewczyna użytkownik marcowadziewczyna(wpisów:1527) dodano 16.11.2009 11:05

"Oprócz błękitnego nieba
Nic nam dzisiaj nie potrzeba"
tam tego nieba mają pod dostatkiem , my ty możemy tylko cieszyć się z oglądania takich miejsc dzięki Twoim galerią ,za ktore bardzo dziękuję.Wspaniała wyprawa okraszona świetnym komentarzem ja jestem zachwycona !!!

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 16.11.2009 00:19

RAUL - dziekuję. Tym bardziej, że jak dodawałem zdjęcia, to sprawdzałem dotychczasowe Zanzibary, żeby się zdjęcia nie powtarzały i znalazłem Twoje komentarze do Zanzibaru po 10 000. Teraz dopiero dowiedziałem się, że prowadziłeś dyskusje na temat moich " kwadratów ". Szkoda, że mi to wtedy umknęło. Pozdrawiam.

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 16.11.2009 00:06

FILMDIL - dziekuję za komentarz dotyczący Zanzibaru. Przepraszam, ale nie będe brał udział w dyskusji, do której mnie zapraszasz. Ja na OŚ mam swój awatar, znany jest mój wiek, oraz 30 galerii. Wszystko moje i prawdziwe. Ktoś kto działa jak agent " pod przykryciem " jest problemem dla administratorów, że wpuszczają tutaj każdego. Także tych którzy chcą uzdrowić Deszcza. Dziękuje bardzo, za troskę....i pozdrawiam serdecznie.

filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1408) dodano 15.11.2009 19:58

Yoda, Deszczu - Proponuję dalsze pogaduchy przenieść na forum: http://obiezyswiat.org/index.php?action=forum&topic=210

andzia użytkownik andzia(wpisów:164) dodano 15.11.2009 19:06

No Deszczu! "mjut"!!
Przeczytałam i obejrzałam zdjęcia za jednym razem,
ale podobno kobiety mają podzielność uwagi;-))

pozdrawiam

doris użytkownik doris(wpisów:744) dodano 15.11.2009 18:40

Filmdil - i takie pytanie zadałam sobie ja ...
'' Deszczowe opowieści " i Bajor w tle - SUPER :-)
O fotkach nie wspomnę !
Pozdrawiam serdecznie :-)

deszcz użytkownik deszcz(wpisów:2891) dodano 15.11.2009 18:08

witoldson (wpisów: 110) 20.07.2007 11:42
Tak jak w społecznościowy sposób udaje nam się każdego dnia budować potężny atlas świata, chcielibyśmy w równie społecznościowy sposób zająć się promocją naszego wspólnego dzieła. Wierzymy w jakość obiezyswiata, wierzymy, że każdy miłośnik podróży - nawet bierny - znajdzie tu coś dla siebie. Jeśli więc zaprosimy do obieżyświata wszystkich naszych znajomych, statystycznie pewnie 10% z nich dołączy się do nas, jeśli Ci co dołączą, zaproszą także swoich znajomych i z tej grupy 10% dołączy, itd itd. To najszybsza droga do spopularyzowania naszego wspólnego dzieła.

Zachęcamy więc całą społeczność - promujmy własne galerie i dzięki temu promujmy obiezyswiat.org.

Dlaczego warto promować swoje galerie ? Prosty ciąg przyczynowo skutkowy: dzielimy się naszymi zdjęciami ze znajomymi + większa oglądalność naszych galerii -> większa oglądalność całego serwisu -> jeszcze więcej nowych galerii + jeszcze więcej widzów naszych galerii -> większa przyjemność :)

Parafrazując słowa Kennedy'egonie - nie pytaj, co obiezyswiat może zrobić dla Ciebie. Spytaj, co Ty możesz zrobić dla obiezyswiata, to przecież medium społecznościowe.

Poniżej 4 prostych kroków:

1' Dodajmy linki do naszych galerii w Wikipedi - możemy to robić w pełni legalnie. Na stronie hasła związanego z galerią "np. Mount Everest", klikamy przycisk "edytuj" (na samej górze). Tam na dole strony do edytowania wpisu powinien być blok (jeśli nie ma takiego bloku, musimy go sami dodać):

== Linki zewnętrzne ==

i pod nim znajduje się lista linków na danej stronie. Wystarczy dopisać zgodnie z poniższą formułą adres strony galerii i opis.

Formuła wygląda następująco:

* [pełny_adres_z_protokołem opis_np_Zdjęcia_z_XXXX]

czyli w przypadku galerii z Mount Everest formuła taka będzie wyglądała następująco:

* [http://www.obiezyswiat.org/index.php?gallery=680 Zdjęcia z Mount Everest]

I klikamy "Zapisz"

Możemy to robić pod warunkiem że galeria tematycznie pasuje do danego hasła Wikipedi - w opisanym przypadku zdjęcia z Mount Everestu są doskonałym uzupełnieniem informacji zawartej w Wikipedii, i podobnie powiązane hasła można znaleźć do 90% naszych galerii. To bardzo skuteczna forma promocji. Sami dodaliśmy do Wikipedii najciekawsze galerie - między innymi Zanzibar czy Mount Everest i oglądalność tych galerii jest faktycznie znacznie wyższa niż innych - to nie tylko zasługa ich ponadprzeciętnej jakości, ale także promocji.

2' Dodając galerie, w kroku 3/3 wpisujmy listę adresów emaili przyjaciół do których zostanie automatycznie przez serwer wysłane zaproszenie do obejrzenia nowej galerii.

3' Po dodaniu nowej galerii w opisie komunikatora z którego korzystamy (np. GG), lub w BLIMpie Grona warto umieścić adres naszego profilu na obiezyswiecie - czyli nick.obiezyswiat.org

4' Jeśli prowadzimy własne strony internetowe czy bloga, dodajmy na nim link do naszego profilu na obiezyswiat.org.

Jeśli wpadły Wam do głowy kolejne pomysły na "marketing szeptany" - podzielcie się



filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1408) dodano 15.11.2009 16:57

Co bardzie potrzeba do szczęścia - czytać Deszcz w Zanizbarze lub słuchać Bajora nad Balatonem ? ;)

olazim użytkownik olazim(wpisów:2269) dodano 15.11.2009 16:24

Piękne obrazki-ciekawe opowiedziane'historie"-to trzeba mieć talent-pozdrawiam i życzę nowych przygód.

zielonadesign użytkownik zielonadesign(wpisów:91) dodano 15.11.2009 11:50

dzięki za wspaniałą wycieczkę :)

glockerka użytkownik glockerka(wpisów:741) dodano 15.11.2009 11:37

Oj oj oj taki opis zapiera dech w piersiach...;-) o zdjęciach nie wspominając. Piękna galeria.

konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 15.11.2009 09:46

No to mamy nowy scenariusz na kolejny odcinek Bonda.
Nie podejrzewałam,że z Ciebie taki rycerz.
Ja ściągnęłam sobie reportaż o Zanzibarze i namiętnie go oglądam.
Piękne zdjęcia i zachwycające kolory.
Deszcz pozdrawiam-)

walczis użytkownik walczis(wpisów:127) dodano 15.11.2009 07:47

niesamowite....powinieneś sprzedawać zdjęcia do National Geographic

wujryszard użytkownik wujryszard(wpisów:294) dodano 15.11.2009 01:04

BRAWO...!!! świetna historia o bohaterskim wyczynie:)))) pozdr

mocar użytkownik mocar(wpisów:2771) dodano 15.11.2009 00:25

Przepięknie opowiedziana historia slowem i obrazem - moja wdzięczność w ocenie . pozdrawiam i życzę dalekich lotów i poznawania świata.

raul użytkownik raul(wpisów:2023) dodano 15.11.2009 00:21

Tak to właśnie jest z Twoimi galeriami Deszcz ... przy ostatnim zdjęciu człowiek się orientuje, że żadnej fotki nie widział :)
Ale drugi raz już tylko oglądałem - bardzo egzotycznie, kolorowo i ciekawie - gratulacje.
Pozdrawiam

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!