m s my mo ms
version_button
| rejestracja | przypomnienie hasła en pl
login: hasło:

zdjęcia w galerii (50):

 
Wylot z Amsterdamu. Czeka nas baaaardzo długi lot. Do Quito kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Zdjęcia z międzylądowania w jedną i drugą stronę. Po jakże interesującym kilkunastogodzinnym locie przez różne strefy czasowe usłyszeliśmy komunikat 'szefa' naszego lotu, że czas zapiąć pasy, będziemy lądować. Zdziwiło nas to ogromnie bo, lot miał trwać ciut dłużej, ale spojrzenie za okno utwierdziło nas w przekonaniu, że to jednak  nie pomyłka. Zbliżające się do nas [ albo raczej my do nich ] setki świateł zdawały się migotać coraz bardziej. A jednak to nie było 'normalne' lądowanie. Tylko międzylądowanie, żeby zabrać kolejnych pasażerów lecących do Guayaquil i Quito. Była 3 w nocy, a na zewnątrz powitała nas temperatura 30 stopni... Niesamowite! Chciałam tam już zostać ;)
Godzina 'wolnego' na małym lotnisku na Bonaire w środku nocy, kto by pomyślał, że znajdę się kiedyś w takim miejscu. Wychodząc z samolotu nie było rękawa, więc ciepło, a raczej duchota buchnęła mi prosto w twarz. Samolot z takiej odległości robi wrażenie. Niestety nocne zdjęcia bez statywu wychodzą jak wychodzą. Zresztą i tak byliśmy poganiani, by wejść do budynku lotniska, a nie stać na płycie. Lotnisko maleńkie, budynek głównodowodzący również. 3 sklepy i żałuję, że w drodze powrotnej nie został mi ani jeden dolar. Tak chciałam mieć koszulkę z Antyli Holenderskich...
Pozostało mi tylko popatrzeć na mapę i wyobrazić sobie gdzie właśnie jestem. To było jak sen. Nie marzyłam nigdy o tym, żeby znaleźć się pomiędzy Amerykami... Godzina minęła stosunkowo szybko, w kolejce do toalety ;) Dziwne, bo przecież w samolocie też jest, a jednak tłumy oblegały lotniskowe łazienki, również skorzystałam z tej możliwości nie tylko, by poprawić makijaż ;)
Czas wracać na pokład. 'Rufa' wyglądała całkiem nieźle w nocy oświetlana przez lampy lotniska. Ruszyliśmy dalej. Trasa dalszego lotu została nam należycie przedstawiona. Swoją drogą zauważyłam też, że w samolotach nie ma miejsc oznaczonych 13. Dziwne ;) Hmmm... czy wy też wierzycie, że 13 przynosi pecha? Dla mnie to chyba jest jednak szczęśliwa liczba, mimo, że nie wierzę w zabobony. Wszystkie cyferki mają dla mnie tak samo równe znaczenie.
Wylatujemy w oddali migoczą jeszcze światła małej wysepki. Ostatnie spojrzenia na Bonaire. Pięknie poświaty efektem mojej zabawy z trybami aparatu :) Ja to lubię takie artystyczne zdjęcia. Silniki na miejscu? Lecimy dalej!
Dalej było Guayaquil i Quito.
Ale w drodze powrotnej... ...Udało nam się zobaczyć kawałek Bonaire w dzień. Już myślałam, że znowu będzie nocna eskapada, ale tym razem się udało.
Dolatując do wyspy tym razem nie przywitały nas światła, a lazurowe brzegi. Piękne po raz kolejny nie chciałam wracać tylko zostać tu jeszcze chociaż tydzień, żeby popluskać się w tej cudnej wodzie. W nocy nie było widać tych wspaniałych złotych piasków i tego turkusowego koloru wody. Spodziewałam się, że jak wyjdę z samolotu wybuch gorąca będzie jeszcze większy, nie myliłam się. Był środek dnia, czego ja się spodziewałam? Ponad 35 stopni, a ja w jeansach. Cóż życie. Oto maleńki budyneczek lotniska, naprawdę taki mały. Wychodząc nie miałam nawet chwili, by poprzyglądać się spokojnie okolicy z góry. Tłum napierał na mnie od tyłu. Zdążyłam zrobić kilka ujęć na szybko.
Ze schodów samolotu było widać już Morze ah... Wysiadka i od razu próba uchwycenia kawałka maszyny na aparacie. W dzień łatwiej było sfotografować tę piękną błękitną maszynę. Zlewała się trochę z tym równie wspaniałym niebem, ale była godna podziwu. Gdy tłum ludzi wszedł już do pomieszczenia oczekującego na wylot, była okazja, żeby zrobić zdjęcie bez turystów. Udało się. KLM uwieczniony. Transit. Takie oto kartki dostaliśmy przy wejściu, cobyśmy się nie zgubili chyba ;p hehe ;)
A tu moje skarby z wyprawy. O nich opowiem wam może w innych galeriach z Ameryki Południowej ;) Czas oczekiwania w drodze powrotnej = 40 minut. Zleciało jeszcze szybciej niż w tamtą stronę. Wychodzimy i oczywiście między żwirem, a piachem w drodze do samolotu uśmiechała się do mnie roślinka. O taka sobie. Ostatnie spojrzenia obiektywem aparatu na niebieskiego ptaka i trzeba było zbierać się do wejścia. Samoloty. Uwielbiam je, to mój ulubiony środek transportu i ponoć najbezpieczniejszy. Za każdym razem się boję, że może się coś stać, ale jednak wierzę, że wrócę cała i zdrowa. Tak było i tym razem. KLM się spisał dotarłam cała i zdrowa. 'Sponsorem naszej wycieczki są linie lotnicze KLM'
hehe ;)
Startujemy. Widoki z góry na morze i brzegi wyspy nieziemskie. Nigdy jeszcze nie byłam w tak egzotycznym miejscu, więc dla mnie tym bardziej widoki były niesamowite. Te niebieskie kolory sprawiały, że dostawałam oczopląsu. Ale warto było popatrzeć i pomarzyć, że może kiedyś uda nam się wybrać na taką wyspę, żeby trochę wypocząć :) Tymczasem wyspa i jej lazury oddalały się.
A my podążaliśmy bliżej nieba. Dystans do Amsterdamu całkiem spory. Niebo zlewało się z morzem, może już oceanem? Ale w taki słoneczny dzień jak ten kolory były nadzwyczaj intensywne. Jeszcze chwilę popatrzyliśmy w dół, ale wszędzie tylko 'niebieskość'. Doszliśmy do wniosku, że to już ocean, lecimy nad wodą, więc same nudy ;]
Ostatnie spojrzenie na błękity i zasunęliśmy okienka, czas chwilę odpocząć po tej długiej wyprawie Do Amsterdamu jeszcze długa droga... A stamtąd do Warszawy, a dopiero potem po miesiącu rozłąki do Lublina.

najbliższe galerie:

 
Willemstad,  marzec 2011
1pix użytkownik smok-1 odległość 69 km 1pix
Chichiriviche i wenezuelskie Karaiby,  marzec 2011
1pix użytkownik smok-1 odległość 143 km 1pix
Cichiriviche
1pix użytkownik mnowy odległość 146 km 1pix
Maracaibo. . . la tierra del Sol amada
1pix użytkownik hardin77 odległość 401 km 1pix
Cabo de la Vela. . .  costa caribe colombiana
1pix użytkownik hardin77 odległość 419 km 1pix
Manaure. . . . costa caribe colombiana
1pix użytkownik hardin77 odległość 453 km 1pix

komentarze do galerii (6):

 
konwalia użytkownik konwalia(wpisów:3259) - Użytkownik usunięty. dodano 16.01.2010 19:19

Byłaś faktycznie blisko tego piekła.
Najważniejsze,że wróciłaś szczęśliwie z pięknymi wspomnieniami.

krushyna użytkownik krushyna(wpisów:396) dodano 16.01.2010 19:04

bo to raczej opowieść, a nie przedstawienie walorów.
jakie to jest niewyobrażalne... Haiti tak blisko, a taka tragedia.
Straszne... i pomyśleć, że to tak niedaleko stąd.

beata-zbychu użytkownik beata-zbychu(wpisów:1002) dodano 15.01.2010 08:48

Hm - zdjęcia do 18 nic nie wnoszą - reszta nawet ciężko do oglądnięcia do końca, ale daliśmy radę - niestety nie zachwycił nas ten rejon po Twojej galerii nawet gdyby nam ktoś miał tą wyprawę sfinansować (:

filmdil użytkownik filmdil(wpisów:1396) dodano 27.12.2009 22:43

To nareszcie wyjaśniła sie dłuższa nieobecność Krushyny na Obieżyświecie.
Czkamy na Twoje wspomnienia.

I co powiesz Jarfry - wrzucasz ponownie swoje stare galerie i filmy?

krushyna użytkownik krushyna(wpisów:396) dodano 27.12.2009 16:03

Jarfry to wielka szkoda, ale teraz wszystko jest możliwe więc mam nadzieję, że i Tobie się uda zobaczyć te wspaniałe miejsca :)
Sona_dora - w końcu jak tu się nie zachwycać naszym pięknym światem :)

sona_dora użytkownik sona_dora(wpisów:2087) dodano 27.12.2009 12:11

Podróżowanie przepełnione zachwytem, któremu nie umknie nic - nawet krzaczek – ja też tak mam :-) Pozdrawiam serdecznie

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie jesteś członkiem społeczności, przyłącz się!